piątek, 8 lipca 2016
rada
Po pierwsze dla kraju byłby pozytek gdyby Tuska został szefem Rady Europy. Zawsze wspierałem od serca międzynarodowe awanse polskich polityków.
Po drugie odejscie Tuska ( droga awansu taka sama dobra jak każda inna) rozruszałoby trochę sytuację polityczną w kraju – kompletnie zacementowaną i beznadziejną w tej chwili.
Mam tylko wapliwość do następującego stwierdzenia Gospodarza:
„Kandydatura Tuska jest dobra dla Europy, ponieważ jest on zwolennikiem dalszej integracji, ale nie federalistą, raczej umiarkowany, jak to Tusk. W osobie „przewodniczącego Tuska” Unia otworzyłaby się bardziej na Wschód, byłby to dobry sygnał w stronę nowych członków Unii, natomiast nie ma co liczyć na entuzjazm Rosji. Mógłby też spowalniać realizację idei Europy dwóch prędkości.”„Rada Europy zwykle jest postrzegana jako organizacja, której zakres zainteresowań ogranicza się jedynie do sfery ochrony praw człowieka. I rzeczywiście ustanowienie systemu takiej ochrony opartego na Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (1950) można uznać za najbardziej imponujące osiągnięcie tej torby papierowe organizacji. Bezpośrednio z prawami człowieka powiązana jest polityka ochrony mniejszości narodowych, etnicznych, językowych, religijnych, kulturalnych, czy seksualnych; polityka językowa oraz ochrona praw migrantów: emigrantów, imigrantów, reemigrantów i repatriantów, uchodźców i azylantów, czy ludów koczowniczych, jak Romowie (Cyganie) czy Lapończycy. Niemniej nie można zapominać, że Rada Europy prowadzi działania w wielu dziedzinach, w tym w niektórych nie powiązanych bezpośrednio z prawami człowieka. Można tu wymienić: sprawy społeczne i gospodarcze, ochronę zdrowia, edukację, kulturę, media, ochronę środowiska, sprawy młodzieży i sportu a wreszcie współpracę prawną. Do dzisiaj pod auspicjami Rady Europy zawarto blisko 200 umów międzynarodowych (tzw. Konwencji Europejskich lub układów częściowych) dotyczących wielu ważkich zagadnień z zakresu wyżej wymienionych dziedzin.”„Rada Europejska wskazuje Unii Europejskiej ogólny kierunek działań politycznych i wytycza jej ogólne priorytety.Wraz z wejściem w życie traktatu z Lizbony 1 grudnia 2009 r. zyskała status instytucji. Jej przewodniczącym został Herman Van Rompuy.
Poniżej przedstawiamy wybrane pytania o skład i zadania Rady Europejskiej wraz z odpowiedziami, które przynosi w tej kwestii art. 15 Traktatu o Unii Europejskiej (pierwsza część traktatu z Lizbony).
Czym zajmuje się Rada Europejska?
Rada Europejska daje Unii impulsy niezbędne do rozwoju oraz określa ogólne kierunki działań i priorytety polityczne. Nie pełni ona funkcji ustawodawczej.
Kto wchodzi w skład Rady Europejskiej?
W skład Rady Europejskiej wchodzą szefowie państw lub rządów państw członkowskich, a także jej przewodniczący oraz przewodniczący Komisji. W jej pracach uczestniczy wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.
Jeżeli wymaga tego porządek obrad, członkowie Rady Europejskiej mogą podjąć decyzję, że będzie im towarzyszył jeden z ministrów, a przewodniczącemu Komisji – członek Komisji.
Jak często Rada Europejska się spotyka?
Rada Europejska – zwoływana przez przewodniczącego – torby papierowe zbiera się dwa razy w ciągu półrocza.
Jeżeli wymaga tego sytuacja, przewodniczący zwołuje nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej.
W jaki sposób Rada Europejska podejmuje decyzje?
Rada Europejska zwykle podejmuje decyzje w drodze konsensusu. W niektórych przypadkach podejmuje decyzje jednogłośnie lub kwalifikowaną większością głosów, zależnie od tego, co w danej sprawie mówi traktat.
W jaki sposób Rada Europejska wybiera przewodniczącego? Jak długo trwa jego kadencja?
Rada Europejska wybiera przewodniczącego kwalifikowaną większością głosów. Kadencja przewodniczącego trwa dwa i pół roku i może zostać jednokrotnie przedłużona.
Rada Europejska zwykle spotyka się w Brukseli w budynku „Justus Lipsius”. Wspomaga ją Sekretariat Generalny Rady.
Donald Tusk jest politykiem bez poglądów, więc nie ma podstaw by przypisywać to co wyżej. Tusk zwykle reprezentuje jakiś usredniony, najwygodniejszy pogląd ogółu. To konformista.
On dopiero drogą adaptacji do Rady Europy może nabrać pogladów właściwych dla tej organizacji międzynarodowej.
niedziela, 7 lutego 2016
dziecko
To wszystko przez was glupie baby. Domagacie sie przywilejow, rownouprawnienia i nadzwyczajnego szacunku a same dyskryminujecie. Bo czymze jest np kongres kobiet. Sexistowska i dysktyminujaca klika kaszalotow. Juz nazwa mowi ze zaden facet nie ma wstepu. Jest jeszcze gorzej bo podlizujecie sie dyktaotrowi Donkowi. Lizecie tylek bandyckiej organizacji jak kk.
To naprawde zadziwia bo kk to najwiekszy dyskryminator kobiet. Widac ze takie wlasnie trakowanie lubicie. Nie napisałaś nic o powszechnie stosowanych karach cielesnych, które w naszym kraju jeszcze kiedy poprzednie pokolenie było rodzicami były normą, nie tylko w rodzinach patologicznych. Agresja (także psychiczna) była wobec dzieci stosowana zawsze, gdy rodzicom coś nie podpasowało, albo mieli po prostu zły humor. Nauczyciele i opiekunowie także wyładowywali swoje frustracje na dzieciach i jeśli nie doszło do zabójstwa lub ciężkich obrażeń nikt nie robił z tego problemu, to dlatego to nowe pokolenie jest tak wrażliwe na krzywdę dziecka. To absoliutny mit, ze dzieci w dawnych wiekach az do XVII nie liczyly sie i rodzice nie przejmowali sie jak im kolejne zmarlo.
Swiadcza o tym wykopki w miejscach gdzie te dzieci byly chowane. Nawet najmlodsze byly ubierane w najlepsze sukienki (chlopcy tez je nosili), na jaka rodzine bylo stac, czesto do trumny wkaladano drogie zabawki. choc widac po szczatkach, ze dziecko jeszcze bylo zbyt male aby sie nimi bawic. I coz to za tanie chwilówki argument, ze na obrazaxch sredniowiecznych nie pojawiaja sie dzieci inne niz aniolki czy Dzieciatko Jezus? Nie pojawialy sie tez zwyczajne matki czy ojcowie, procz tych biblijnych, wnetrza domow tez byly pokazywane tylko w kontekscie biblijnym: oto sw. Anna rodzi Marie, na pieknym lozu w otoczeniu sluzby przygoptowujacej piekne pieluchy, reczniki, ciepla wode do kapieli. Tala byla konwencja. Niby dlaczego treny po Orszulce mialyby byc „niezwykle” jak na epoke? Sa one niezwykle jesli chodzi o klase literatury renesansowej, ale nie o uczucia rozpaczy po smierci coreczki.
Tyle razy zadzrzylo mi sie czytac, ze dzieci i dziecinstwo zostaly „wynalezione” stosunkowo niedawno – w XVIII, XIX wieku. Przeca temu kompletnie naukowe badania. Oczywiscie, ze dzieci w rodzinie rodzilo sie i umieralo wiecej, podobnie jak matek przy porodzie, ale to nie znaczy bynajmniej, ze zmarle dzieci nie byly oplakiwane.
Dlatego dosc tych wrzaskow bo dzieci cierpia. Zadnych przywilejow dla siebie nie szukajcie. Skoncentrujcie sie na rodzinie. To podstawowa komorka cywilizacji i ekonomi kraju. I tam w rodzinach role sa podzielonie. Nie da sie tego przestawiac, to prawa natury.
To naprawde zadziwia bo kk to najwiekszy dyskryminator kobiet. Widac ze takie wlasnie trakowanie lubicie. Nie napisałaś nic o powszechnie stosowanych karach cielesnych, które w naszym kraju jeszcze kiedy poprzednie pokolenie było rodzicami były normą, nie tylko w rodzinach patologicznych. Agresja (także psychiczna) była wobec dzieci stosowana zawsze, gdy rodzicom coś nie podpasowało, albo mieli po prostu zły humor. Nauczyciele i opiekunowie także wyładowywali swoje frustracje na dzieciach i jeśli nie doszło do zabójstwa lub ciężkich obrażeń nikt nie robił z tego problemu, to dlatego to nowe pokolenie jest tak wrażliwe na krzywdę dziecka. To absoliutny mit, ze dzieci w dawnych wiekach az do XVII nie liczyly sie i rodzice nie przejmowali sie jak im kolejne zmarlo.
Swiadcza o tym wykopki w miejscach gdzie te dzieci byly chowane. Nawet najmlodsze byly ubierane w najlepsze sukienki (chlopcy tez je nosili), na jaka rodzine bylo stac, czesto do trumny wkaladano drogie zabawki. choc widac po szczatkach, ze dziecko jeszcze bylo zbyt male aby sie nimi bawic. I coz to za tanie chwilówki argument, ze na obrazaxch sredniowiecznych nie pojawiaja sie dzieci inne niz aniolki czy Dzieciatko Jezus? Nie pojawialy sie tez zwyczajne matki czy ojcowie, procz tych biblijnych, wnetrza domow tez byly pokazywane tylko w kontekscie biblijnym: oto sw. Anna rodzi Marie, na pieknym lozu w otoczeniu sluzby przygoptowujacej piekne pieluchy, reczniki, ciepla wode do kapieli. Tala byla konwencja. Niby dlaczego treny po Orszulce mialyby byc „niezwykle” jak na epoke? Sa one niezwykle jesli chodzi o klase literatury renesansowej, ale nie o uczucia rozpaczy po smierci coreczki.
Tyle razy zadzrzylo mi sie czytac, ze dzieci i dziecinstwo zostaly „wynalezione” stosunkowo niedawno – w XVIII, XIX wieku. Przeca temu kompletnie naukowe badania. Oczywiscie, ze dzieci w rodzinie rodzilo sie i umieralo wiecej, podobnie jak matek przy porodzie, ale to nie znaczy bynajmniej, ze zmarle dzieci nie byly oplakiwane.
Dlatego dosc tych wrzaskow bo dzieci cierpia. Zadnych przywilejow dla siebie nie szukajcie. Skoncentrujcie sie na rodzinie. To podstawowa komorka cywilizacji i ekonomi kraju. I tam w rodzinach role sa podzielonie. Nie da sie tego przestawiac, to prawa natury.
środa, 16 września 2015
poza podatkiem
Wszystko mi jedno kto i jak oszukuje. Podatek VAT jest obowiązujący chyba na całym świecie. Tymczasem w grajdołku, który sobie kompletnie nie radzi zamiast poprawić system zaczyna się ględzenie o kolejnej leworucji. Żadnej szansy na powodzenie bo nikt normalny nie będzie zmieniał systemu podatkowego tylko dlatego, że PL nie może temu podołać. Oczywiste, że rozsądny system podatkowy można wprowadzić tylko na poziomie unijnym. Ale pamiętam jak to było, kiedy Niemcy zaproponowali coś w tym rodzaju. Ile to było wrzasku, że nie można bo to korzyść dla Niemców a PL musi coś tam… Dokładnie to samo było zresztą z podatkiem bankowym. PiS wprowadzi i skończy się katastrofą.
Czyli sami nie potrafią a wspólnie nie są w stanie umysłowo. I jeszcze o opresyjnośći organów skarbowych. W trakcie kontroli okazało sie, że nie mam w dowodzie zaświadczenia VAT1 , żeby odliczać cały VAT od paliwa za samochód dostawczy (dostawczy, a nie pseudodostawczy). Myślałem, że będę musiał zwrócić VAT od marca. Wystarczyło , że doniosłem VAT1 ze stacji kontroli pojazdów było po sprawie.
A co do tych 99% uczciwych. Znam masę ludzi, którzy w koszty wliczają wszystko co kupują na prywatne potrzeby, a cale rodziny kupują na firmowe samochody paliwo. Przed tygodniem kupowalem drewno na dużym polskim tartaku (kilkudziesięciu pracowników).
Dziewczyna w biurze zapytała się, czy chce na fakturę, czy bez. Jak bez to będzie taniej o 10% (od ceny brutto).
Moim zdaniem należało by zlikwidować wszelkie ryczałtowe formy opodatkowania. Są one patologią, napędzająca szarą strefę. Ryczałtowiec nie potrzebuje kosztów, czyli od dostawczy nie bierze faktury. chociaż nie lubię PiS-u, to przyznaje im rację w tym, że należy uszczelnić pobór VAT.
I tak to zamiast usprawniania zarządzania polska władza zajmuje się wprowadzaniem 2 sprzecznych podatków na raz: obrotowego i VAT.
Czyli sami nie potrafią a wspólnie nie są w stanie umysłowo. I jeszcze o opresyjnośći organów skarbowych. W trakcie kontroli okazało sie, że nie mam w dowodzie zaświadczenia VAT1 , żeby odliczać cały VAT od paliwa za samochód dostawczy (dostawczy, a nie pseudodostawczy). Myślałem, że będę musiał zwrócić VAT od marca. Wystarczyło , że doniosłem VAT1 ze stacji kontroli pojazdów było po sprawie.
A co do tych 99% uczciwych. Znam masę ludzi, którzy w koszty wliczają wszystko co kupują na prywatne potrzeby, a cale rodziny kupują na firmowe samochody paliwo. Przed tygodniem kupowalem drewno na dużym polskim tartaku (kilkudziesięciu pracowników).
Dziewczyna w biurze zapytała się, czy chce na fakturę, czy bez. Jak bez to będzie taniej o 10% (od ceny brutto).
Moim zdaniem należało by zlikwidować wszelkie ryczałtowe formy opodatkowania. Są one patologią, napędzająca szarą strefę. Ryczałtowiec nie potrzebuje kosztów, czyli od dostawczy nie bierze faktury. chociaż nie lubię PiS-u, to przyznaje im rację w tym, że należy uszczelnić pobór VAT.
I tak to zamiast usprawniania zarządzania polska władza zajmuje się wprowadzaniem 2 sprzecznych podatków na raz: obrotowego i VAT.
wędrówka ludów
“O ogromnej fali uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, przede wszystkim z Syrii i Iraku, która przekracza granice państw Unii Europejskiej w ostatnich piszą i mówią niemal wszyscy: liderzy państw, władze Unii, politycy, dziennikarze, organizacje humanitarne. Tylko w tym roku do Europy dotarło przez morze około 380 tys. uciekinierów. Trwa olbrzymi, emocjonalny, czasami wręcz żenujący spór władz UE z rządami państw członkowskich o przyjęcie ich pod swój dach. Ale mało, kto zwraca uwagę, że ta olbrzymia wędrówka ludu z południa na północ przez Morze Śródziemne, ma swoje konkretne przyczyny. Uwaga Europejczyków skupiła przede wszystkim nad tym, co z tą nieustannie napływającą masą ludzi w Europie zrobić. O przyczynach exodusu niewielu odważa się głośno mówić, chociaż, tych odważnych zaczyna być coraz więcej. Polska ma ambiwalentny stosunek do uchodźców. Znakomita większość polskiego społeczeństwa jest przeciwna przyjmowaniu uciekinierów z Syrii czy Iraku. A o przyczynach ich ucieczki nie ma zielonego pojęcia.
Sondaż “Szczecinianie wobec uchodźców” przeprowadzony w sierpniu przez szczecińską firmę badawczą Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego Przedsiębiorstwo Społeczne (CRSG) ujawnił, że około 74 % nie chce w Szczecinie uchodźców z Syrii. Natomiast blisko 68% jest przeciwna przyjmowaniu ludzi z Ukrainy. – Przyjęcie imigrantów, którzy mogą stanowić konkurencję, czy coś zyskać darmo, postrzegamy, jako niesprawiedliwość- uważa dr Włodzimierz Durka z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Przeciętny Polak nie kojarzy skutku z przyczyną. Nie pamięta, że kilka lat temu fascynował się udziałem polskiego wojska w inwazji w Zatoce Perskiej i relacje z „Pustynnej Burzy” oglądał w telewizji z zapartym tchem. „Nasi walczą u boku Amerykanów o słuszną sprawę” – płynęło z mediów do Polaka. Każdy poległy w tamtej wojnie polski żołnierz był traktowany z najwyższymi honorami, bohater, który zginął w obronie świata, chociaż był to zwyczajny najemnik na usługach USA.
Przeciętny Polak nie kojarzy uchodźcy z krajem, w którym inny Polak zniszczył temu uchodźcy dom, miejsce pracy, szkołę dla dzieci. Dla niego wojska NATO, a zwłaszcza USA – to gwarant, że Rosja nie napadnie na Polskę, która, wg oficjalnej propagandy – na nią dybie nieustannie od czasów zaborów, nie kojarzy działań wojsk amerykańskich i Sojuszu z nalotami na państwa arabskie, z uciekającymi przed nimi uchodźcami.
Europa zdejmuje różowe okulary
Stany Zjednoczone – „strażnik Europy” po II wojnie światowej – przestają być wielkim bratem i przyjacielem zza oceanu. I coraz częściej zaczynają być dostrzegane, jako niebezpieczny agresor, nieliczący się z nikim i niczym, poza własnymi interesami.
Konsekwencje współpracy ze Stanami Zjednoczonymi zaczynają być coraz bardziej uciążliwe dla Europy. Do tej pory przymykano oczy na skandaliczne afery podsłuchowe, inwigilację sił zbrojnych i strategicznych działów gospodarek narodowych, przymykano oczy na tortury w więzienia i tajnych bazach CIA ulokowanych w państwach unijnych. Czasami, jak Polska w Iraku, włączano się w bezpośrednie interwencje zbrojne armii USA w państwach trzecich, przyjmując na wiarę powody tych agresji i zamieniając w perzynę, ramię w ramię z amerykańskimi żołnierzami, państwa arabskie. Na „humanitarne bombardowania” patrzono przez palce, wysyłając do pomocy swoje samoloty bojowe w ramach działań NATO lub na bezpośrednią prośbę USA. Bankierzy i finansjera amerykańska praktycznie została rozgrzeszona za wywołanie globalnego kryzysu finansowego.
Dopiero przy militarnych awanturach w Gruzji i na Ukrainie, Unia Europejska po raz pierwszy zetknęła się z agresywnymi, działaniami Amerykanów w Europie prowadzonymi bezpośrednio przy unijnej granicy. Ale na otrzeźwienie nadszedł czas, gdy setki tysięcy ludzi z państw, objętych destruktywnym działaniem USA w dramatycznych okolicznościach zaczęło szukać schronienia na europejskim kontynencie.
„Kraje Zachodu na czele z USA, doprowadziły do destabilizacji całe regiony, i oprócz tego, umożliwiły pojawienie się w nich organizacji terrorystycznych, które wykorzystują powstałą sytuację dla swoich celów” – uważa Sahra Wagenknecht, wiceprzewodnicząca Die Linke, lewicowej partii opozycyjnej w Bundestagu. Członkowie tej partii w miniony poniedziałek (7 września br.) złożyli w niemieckim parlamencie oświadczenie, w którym stwierdzają, ze, „bandy zabójców, takie jak Państwo Islamskie (IS) otrzymywały bez przeszkód z krajów sprzymierzonych z Niemcami pieniądze i broń”, przez co, miliony ludzi narażono na brutalne wojny lub wojny domowe. „Jeśli rząd posiada minimalny poziom odwagi, – apelowała w Berlinie Die Linke – to niech wymusi na Stanach Zjednoczonych, jako głównym sprawcą tragedii uchodźców, przynajmniej pokrycie części kosztów ich przyjęcia. Ponadto – dodała, – w konsekwencji musi wreszcie nastąpić kres niemieckiego eksportu broni i wojskowych Bundeswehry”.
Niemiecka lewica w swoim oświadczeniu zwraca uwagę, że taka nieodpowiedzialna polityka powinna zostać natychmiast przerwana. Wzywa też do zwiększenia niemieckiego wkładu do Światowego Programu Żywnościowego oraz do wprowadzenia rygorystycznego zakazu dla USA – rozmieszczania na terytorium Niemiec lotnisk i baz wykorzystywanych do prowadzenia wojen oraz do odmowy udziału Niemiec w dalszych wojnach i interwencjach NATO.
Die Linke mocno monitoruje w Bundestagu działania wojsk USA na terenie Niemiec i stawia władzom niemieckim wiele, szalenie niewygodnych pytań.
To nie jedyny głos tego typu w Europie. Coraz więcej polityków tzw. starych państw unijnych dostrzega destruktywne działania USA, a przede wszystkim jego skutki dla naszego kontynentu. Piszą i mówią o tym media nie tylko Niemiec, ale Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch.
Doradca wiceministra sprawiedliwości Włoch, dyrektor Instytutu Badań Euroazjatyckich Andrea Gianotti, uważa, o czym mówił kilka dni temu w łotewskim radio, że w „celu rozwiązania problemu ogromnego napływu do Europy uchodźców z krajów Bliskiego Wschodu w pierwszej kolejności trzeba uregulować sytuację w krajach, z których uciekają imigranci”. I to przy pomocy m.in. Rosji.
Rodzi się proste pytanie – jak? Skoro Amerykanie są zainteresowani wyłącznie pozbawienia władzy obecnego prezydenta Syrii a nie walką z terrorystycznym Państwem Islamskim, które anektuje i dewastuje obszary Syrii (i innych państw także) i zagraża Europie. Torpedują wszelką pomoc humanitarną i zaopatrzenie wojskowe dla Syrii, konieczne w walce z terroryzmem, domagając się od państw trzecich, m.in. Bułgarii i Grecji zamknięcia dla samolotów rosyjskich przestrzeni powietrznej nad ich terytorium.
Dawid Hudziec, polski dziennikarz relacjonujący wydarzenia w Donbasie, zwraca uwagę, że „zrzucając zasobniki z amunicją dla muzułmańskich fundamentalistów, bombardując wojska Assada, prowadząc ofensywę wobec Kurdów i blokując Rosji możliwość wsparcia jedynych sił na Bliskim Wschodzie, walczących z Państwem Islamskim” – Zachód nie uspakaja sytuacji w tamtym regionie, lecz ją zaostrza, a tym samym zwiększa liczbę uchodźców.
Sondaż “Szczecinianie wobec uchodźców” przeprowadzony w sierpniu przez szczecińską firmę badawczą Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego Przedsiębiorstwo Społeczne (CRSG) ujawnił, że około 74 % nie chce w Szczecinie uchodźców z Syrii. Natomiast blisko 68% jest przeciwna przyjmowaniu ludzi z Ukrainy. – Przyjęcie imigrantów, którzy mogą stanowić konkurencję, czy coś zyskać darmo, postrzegamy, jako niesprawiedliwość- uważa dr Włodzimierz Durka z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Przeciętny Polak nie kojarzy skutku z przyczyną. Nie pamięta, że kilka lat temu fascynował się udziałem polskiego wojska w inwazji w Zatoce Perskiej i relacje z „Pustynnej Burzy” oglądał w telewizji z zapartym tchem. „Nasi walczą u boku Amerykanów o słuszną sprawę” – płynęło z mediów do Polaka. Każdy poległy w tamtej wojnie polski żołnierz był traktowany z najwyższymi honorami, bohater, który zginął w obronie świata, chociaż był to zwyczajny najemnik na usługach USA.
Przeciętny Polak nie kojarzy uchodźcy z krajem, w którym inny Polak zniszczył temu uchodźcy dom, miejsce pracy, szkołę dla dzieci. Dla niego wojska NATO, a zwłaszcza USA – to gwarant, że Rosja nie napadnie na Polskę, która, wg oficjalnej propagandy – na nią dybie nieustannie od czasów zaborów, nie kojarzy działań wojsk amerykańskich i Sojuszu z nalotami na państwa arabskie, z uciekającymi przed nimi uchodźcami.
Europa zdejmuje różowe okulary
Stany Zjednoczone – „strażnik Europy” po II wojnie światowej – przestają być wielkim bratem i przyjacielem zza oceanu. I coraz częściej zaczynają być dostrzegane, jako niebezpieczny agresor, nieliczący się z nikim i niczym, poza własnymi interesami.
Konsekwencje współpracy ze Stanami Zjednoczonymi zaczynają być coraz bardziej uciążliwe dla Europy. Do tej pory przymykano oczy na skandaliczne afery podsłuchowe, inwigilację sił zbrojnych i strategicznych działów gospodarek narodowych, przymykano oczy na tortury w więzienia i tajnych bazach CIA ulokowanych w państwach unijnych. Czasami, jak Polska w Iraku, włączano się w bezpośrednie interwencje zbrojne armii USA w państwach trzecich, przyjmując na wiarę powody tych agresji i zamieniając w perzynę, ramię w ramię z amerykańskimi żołnierzami, państwa arabskie. Na „humanitarne bombardowania” patrzono przez palce, wysyłając do pomocy swoje samoloty bojowe w ramach działań NATO lub na bezpośrednią prośbę USA. Bankierzy i finansjera amerykańska praktycznie została rozgrzeszona za wywołanie globalnego kryzysu finansowego.
Dopiero przy militarnych awanturach w Gruzji i na Ukrainie, Unia Europejska po raz pierwszy zetknęła się z agresywnymi, działaniami Amerykanów w Europie prowadzonymi bezpośrednio przy unijnej granicy. Ale na otrzeźwienie nadszedł czas, gdy setki tysięcy ludzi z państw, objętych destruktywnym działaniem USA w dramatycznych okolicznościach zaczęło szukać schronienia na europejskim kontynencie.
„Kraje Zachodu na czele z USA, doprowadziły do destabilizacji całe regiony, i oprócz tego, umożliwiły pojawienie się w nich organizacji terrorystycznych, które wykorzystują powstałą sytuację dla swoich celów” – uważa Sahra Wagenknecht, wiceprzewodnicząca Die Linke, lewicowej partii opozycyjnej w Bundestagu. Członkowie tej partii w miniony poniedziałek (7 września br.) złożyli w niemieckim parlamencie oświadczenie, w którym stwierdzają, ze, „bandy zabójców, takie jak Państwo Islamskie (IS) otrzymywały bez przeszkód z krajów sprzymierzonych z Niemcami pieniądze i broń”, przez co, miliony ludzi narażono na brutalne wojny lub wojny domowe. „Jeśli rząd posiada minimalny poziom odwagi, – apelowała w Berlinie Die Linke – to niech wymusi na Stanach Zjednoczonych, jako głównym sprawcą tragedii uchodźców, przynajmniej pokrycie części kosztów ich przyjęcia. Ponadto – dodała, – w konsekwencji musi wreszcie nastąpić kres niemieckiego eksportu broni i wojskowych Bundeswehry”.
Niemiecka lewica w swoim oświadczeniu zwraca uwagę, że taka nieodpowiedzialna polityka powinna zostać natychmiast przerwana. Wzywa też do zwiększenia niemieckiego wkładu do Światowego Programu Żywnościowego oraz do wprowadzenia rygorystycznego zakazu dla USA – rozmieszczania na terytorium Niemiec lotnisk i baz wykorzystywanych do prowadzenia wojen oraz do odmowy udziału Niemiec w dalszych wojnach i interwencjach NATO.
Die Linke mocno monitoruje w Bundestagu działania wojsk USA na terenie Niemiec i stawia władzom niemieckim wiele, szalenie niewygodnych pytań.
To nie jedyny głos tego typu w Europie. Coraz więcej polityków tzw. starych państw unijnych dostrzega destruktywne działania USA, a przede wszystkim jego skutki dla naszego kontynentu. Piszą i mówią o tym media nie tylko Niemiec, ale Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch.
Doradca wiceministra sprawiedliwości Włoch, dyrektor Instytutu Badań Euroazjatyckich Andrea Gianotti, uważa, o czym mówił kilka dni temu w łotewskim radio, że w „celu rozwiązania problemu ogromnego napływu do Europy uchodźców z krajów Bliskiego Wschodu w pierwszej kolejności trzeba uregulować sytuację w krajach, z których uciekają imigranci”. I to przy pomocy m.in. Rosji.
Rodzi się proste pytanie – jak? Skoro Amerykanie są zainteresowani wyłącznie pozbawienia władzy obecnego prezydenta Syrii a nie walką z terrorystycznym Państwem Islamskim, które anektuje i dewastuje obszary Syrii (i innych państw także) i zagraża Europie. Torpedują wszelką pomoc humanitarną i zaopatrzenie wojskowe dla Syrii, konieczne w walce z terroryzmem, domagając się od państw trzecich, m.in. Bułgarii i Grecji zamknięcia dla samolotów rosyjskich przestrzeni powietrznej nad ich terytorium.
Dawid Hudziec, polski dziennikarz relacjonujący wydarzenia w Donbasie, zwraca uwagę, że „zrzucając zasobniki z amunicją dla muzułmańskich fundamentalistów, bombardując wojska Assada, prowadząc ofensywę wobec Kurdów i blokując Rosji możliwość wsparcia jedynych sił na Bliskim Wschodzie, walczących z Państwem Islamskim” – Zachód nie uspakaja sytuacji w tamtym regionie, lecz ją zaostrza, a tym samym zwiększa liczbę uchodźców.
czwartek, 23 kwietnia 2015
inwestycja
Mało wiecie o funkcjonowaniu Aegonu. Przejmujecie się opłatą za zarządzanie w wysokości 1,95% a co gdybym wam powiedział, że taki doradca finansowy z którym podpiszecie umowę inwestycyjną dostaje od 45 do 55 % wartości rocznej wpłaty. Prowizja taka liczona jest w skali roku, np. jeśli wpłacisz składkę roczną w wysokości 10 000zł to prowizja dla sprzedawcy wynosi 4 500zł do 5 500zł. Od tego momentu twoje pieniądze to tylko zapis wirtualny w systemie a przez 10 lat trwania programu inwestycyjnego Aegon odrobi to. Aegon szuka frajerów, dzięki którym będzie mógł utrzymać swoją firmę i pracowników przez następne dziesięciolecia. Prowizje zawsze są liczone od składki rocznej lub miesięcznej pomnożonej przez 12. Prowizja od ubezpieczeń to też 50% a od ubezpieczeń NW i pakietu chorobowego 20%. Co ważne starzy wyjadacze w Aegonie tzw. Partnerzy Aegonu dostają 100% składki rocznej. Mam Aegon od 11 miesięcy, wpłaty regularne po 200 PLN. Do dnia dzisiejszego mimo, że giełda bije rekordy jestem 10 PLN na minusie. Jak dzisiaj sprawdziłem to średnia stopa zwrotu lista chwilówek bez kosztów początku roku dla moich funduszy to 2,9 %. Oni w tym czasie na opłatach zarobili już na mnie ok. 130 PLN. nie ważne jakiego produktu inwestycyjnego dotyczy, znakomita większość mówi o jakiś kłamstwach, oszustwach, że to rozbuj, wszyscy kłamią i oszukują, zarabiają na kliencie a nieliczni zyskują.
Możemy mieć najtańsze i najlepsze narzędzie inwestycyjne na świecie, ale jeżeli nikt nim nie zarządza to i tak trzeba liczyć na prawdopodobieństwo zysków i strat.
Jak dobierać rozwiązania jak się nie znamy, to warto skorzystać z usług doradcy, ale dobrego. To jest jak z ubezpieczaniem samochodu, idziemy do multi agenta i on wybiera nam najtańsze OC czy AC, bo za rok chcę znów nam je sprzedać, a jak będzie drogie to od niego nic nie kupimy.
Jak sprawdzić doradce, po numerze tzw. RAU (nr wydany przez KNF) czy rzeczywiście jest doradcą i po numerze licencji FECIF (unijna organizacja zrzeszająca doradców i pośredników finansowych spełniających odpowiednie wymogi obsługi klienta i kształcenia doradcy). Zawsze możemy sami poszukać jakiegoś rozwiązania, które się nam podoba fundusze i odpowiada, a potem skorzystać z usług jakiejś firmy doradczej, a nie bezpośrednio firmy jakiej rozwiązanie znaleźliśmy. Skąd różnica, różne firmy doradcze sprzedają różne produkty w większym czy mniejszym zakresie, ale umowy, które mają podpisane z partnerami(czyli np. z Aegon'em) powodują, że mają lepsze warunki niż sam przedstawiciel, to znaczy, że taniej może być u doradcy. Kolejna kwestia to wiadomo, że my doradcy nie możemy zarządzać kapitałem klienta ze względów prawnych, ale można znaleźć takich, którzy kompletnym laiką wysyłają rekomendacje doradców inwestycyjnych portfeli modelowych , tym sposobem zwiększają się nasze szanse na zyski i na to co nam obiecują.
Można poczytać informacje o różnego rodzaju formach oszczędzania ja powiem krótko o tych długofalowych:
Możemy mieć najtańsze i najlepsze narzędzie inwestycyjne na świecie, ale jeżeli nikt nim nie zarządza to i tak trzeba liczyć na prawdopodobieństwo zysków i strat.
Jak dobierać rozwiązania jak się nie znamy, to warto skorzystać z usług doradcy, ale dobrego. To jest jak z ubezpieczaniem samochodu, idziemy do multi agenta i on wybiera nam najtańsze OC czy AC, bo za rok chcę znów nam je sprzedać, a jak będzie drogie to od niego nic nie kupimy.
Jak sprawdzić doradce, po numerze tzw. RAU (nr wydany przez KNF) czy rzeczywiście jest doradcą i po numerze licencji FECIF (unijna organizacja zrzeszająca doradców i pośredników finansowych spełniających odpowiednie wymogi obsługi klienta i kształcenia doradcy). Zawsze możemy sami poszukać jakiegoś rozwiązania, które się nam podoba fundusze i odpowiada, a potem skorzystać z usług jakiejś firmy doradczej, a nie bezpośrednio firmy jakiej rozwiązanie znaleźliśmy. Skąd różnica, różne firmy doradcze sprzedają różne produkty w większym czy mniejszym zakresie, ale umowy, które mają podpisane z partnerami(czyli np. z Aegon'em) powodują, że mają lepsze warunki niż sam przedstawiciel, to znaczy, że taniej może być u doradcy. Kolejna kwestia to wiadomo, że my doradcy nie możemy zarządzać kapitałem klienta ze względów prawnych, ale można znaleźć takich, którzy kompletnym laiką wysyłają rekomendacje doradców inwestycyjnych portfeli modelowych , tym sposobem zwiększają się nasze szanse na zyski i na to co nam obiecują.
Można poczytać informacje o różnego rodzaju formach oszczędzania ja powiem krótko o tych długofalowych:
jak temu sprostać
Umieszczenie seksu na najniższym pozimie było już dyskusyjne od począdku, ale
ostatecznie w takiej postaci weszło do podstaw psychologii.Gdyby to była prawda celibat byłby prostą drogą do zostania dewiantem,a
klasztory i seminaria - wylęgarnią patologii.
Zamiast blokować można sublimować,wykozystując zapasy energii w innych
dziedzinach życia. Podobno przykładem sublimacji tego rodzaju był n.p. Janusz
Korczak. Daj Boże jak najwięcej takich dewiantów...Oczywiście mi też sie nasuneło to na myśl.
Osobiście znam duchownych którym sie ta sublimacja nie udaje mimo wspaniałej
postawy w innych dziedzinach życia i musza toczyć wewnetrze boje z pokręconą
nieoczekiwanie dla nich seksualnością (słabość do mężczyn i dzieci która wyszła
z czasem). I stare zakonnice jak mieć piękne piersi kipiące ukryta agresją i wyżywające sie na
nowicjuszkach. Co nie znaczy że nie znam pozytywnych przykładów. Ale to wcale
nie większość.w Polsce mamy seryjną produkcję księży, dosć mnie zawsze bawiły te modły o
jak największą ilosć powołań. W wielu przypadkach jest tak,jak z małżeństwami -
zły, nieprzemyslany wybór. Mimo sporego odsiewu w seminariach zawsze jest presja
środowiska, zeby za wszelką cenę został ksiedzem(w klasztorach zenskich wrecz
przeciwnie , częściej rodziny namawiają do "opamiętania" a wierchuszka stara
się powstrzymać dziewczyny przed odejsciem).
Wracając do meritum:
dlaczego akceptowane jest istnienie ludzi duchownych obywających się bez
większej szkody dla zdrowia bez seksu,a osoba "cywilna"o podobnym temperamencie
uznawana jest za nienaturalną?
Jak pamiętam blokowanie podstawowych potrzeb powoduje szkody dla stanu zdrowia
organizmu. Blokowanie jedzenia, wypróżniania sie, higieny, snu to oczywiste
szkody. Blokowanie potrzeby seksu w dłuższym okresie szkodzi zdrowiu
psychicznemu (agresja, depresja bądz dewiacje) i oponenci przestali protestować
że nie pasuje...
ostatecznie w takiej postaci weszło do podstaw psychologii.Gdyby to była prawda celibat byłby prostą drogą do zostania dewiantem,a
klasztory i seminaria - wylęgarnią patologii.
Zamiast blokować można sublimować,wykozystując zapasy energii w innych
dziedzinach życia. Podobno przykładem sublimacji tego rodzaju był n.p. Janusz
Korczak. Daj Boże jak najwięcej takich dewiantów...Oczywiście mi też sie nasuneło to na myśl.
Osobiście znam duchownych którym sie ta sublimacja nie udaje mimo wspaniałej
postawy w innych dziedzinach życia i musza toczyć wewnetrze boje z pokręconą
nieoczekiwanie dla nich seksualnością (słabość do mężczyn i dzieci która wyszła
z czasem). I stare zakonnice jak mieć piękne piersi kipiące ukryta agresją i wyżywające sie na
nowicjuszkach. Co nie znaczy że nie znam pozytywnych przykładów. Ale to wcale
nie większość.w Polsce mamy seryjną produkcję księży, dosć mnie zawsze bawiły te modły o
jak największą ilosć powołań. W wielu przypadkach jest tak,jak z małżeństwami -
zły, nieprzemyslany wybór. Mimo sporego odsiewu w seminariach zawsze jest presja
środowiska, zeby za wszelką cenę został ksiedzem(w klasztorach zenskich wrecz
przeciwnie , częściej rodziny namawiają do "opamiętania" a wierchuszka stara
się powstrzymać dziewczyny przed odejsciem).
Wracając do meritum:
dlaczego akceptowane jest istnienie ludzi duchownych obywających się bez
większej szkody dla zdrowia bez seksu,a osoba "cywilna"o podobnym temperamencie
uznawana jest za nienaturalną?
Jak pamiętam blokowanie podstawowych potrzeb powoduje szkody dla stanu zdrowia
organizmu. Blokowanie jedzenia, wypróżniania sie, higieny, snu to oczywiste
szkody. Blokowanie potrzeby seksu w dłuższym okresie szkodzi zdrowiu
psychicznemu (agresja, depresja bądz dewiacje) i oponenci przestali protestować
że nie pasuje...
potrzeby
jeśli to faktycznie tak mało, by zwiazek był idealny, tomoze warto odpuscić
sobie tę "drobnostke"i cieszyc niemalze idealnym zwiazkiem? To jednak nieczeste
zjawisko, naprawdę.
Cuś mi sie jednak widzi,ze albo "to niewiele" urosło do rozmiarów góry
lodowej,albo jakiś trup w szafie wisi i chrzesci gnatami. Ta drobnostka leży na samiutkim dole hierachii potrzeb (ksiązkowej, Maslowa)
niezaspokojona, powoduje że cała idealna reszta idzie w diabły. Mozna przez jaki
ś czas sie nie dawać ale to nie bedzie trwać w nieskończonośćtak,zasugerowałam się pojęciem popędu seksualnego,nie zwróciłam uwagi na
różnicę.
Jednocześnie ustawienie seksu na tym najnizszym poziomie fizjologicznym działa
odstręczająco:(,dodatkowo zróznicowanie osobnicze raczej wyklucza mi potrzeby
seksualne z tego rzędu - siku każdemu się prędzej czy póżniej chce, a seksu -
tylko niektórym. Ale specem nie jestem. jak naturalnie powiększyć biust
Zwróc uwagę na to co to hierarcha potrzeb w odróznieniu od popędów.
Hierarchia potrzeb (ang. needs hierarchy) – w psychologii - sekwencja potrzeb od
najbardziej prymitywnego poziomu potrzeb podstawowych do potrzeb wyższego
poziomu, które aktywizują się dopiero po zaspokojeniu niższych.
W skrócie jak chce ci sie siku, nie bedzie podobał ci sie nawet najlepszy film.
(nie wiem czy to właśnie "brak napiecia", bo w oryginale Maslow podawał w
fizjoloficznych potrzebach, potrzebę higieny i wypróżniania się)
Cytując:
Potrzeby fizjologiczne (najniższy poziom, jedzenie, woda, tlen, potrzeby
seksualne, brak napięcia) gdy nie są zaspokojone, dominują nad wszystkimi innymi
potrzebami, wypierają je na dalszy plan i decydują o przebiegu zachowania człowieka
sobie tę "drobnostke"i cieszyc niemalze idealnym zwiazkiem? To jednak nieczeste
zjawisko, naprawdę.
Cuś mi sie jednak widzi,ze albo "to niewiele" urosło do rozmiarów góry
lodowej,albo jakiś trup w szafie wisi i chrzesci gnatami. Ta drobnostka leży na samiutkim dole hierachii potrzeb (ksiązkowej, Maslowa)
niezaspokojona, powoduje że cała idealna reszta idzie w diabły. Mozna przez jaki
ś czas sie nie dawać ale to nie bedzie trwać w nieskończonośćtak,zasugerowałam się pojęciem popędu seksualnego,nie zwróciłam uwagi na
różnicę.

Jednocześnie ustawienie seksu na tym najnizszym poziomie fizjologicznym działa
odstręczająco:(,dodatkowo zróznicowanie osobnicze raczej wyklucza mi potrzeby
seksualne z tego rzędu - siku każdemu się prędzej czy póżniej chce, a seksu -
tylko niektórym. Ale specem nie jestem. jak naturalnie powiększyć biust
Zwróc uwagę na to co to hierarcha potrzeb w odróznieniu od popędów.
Hierarchia potrzeb (ang. needs hierarchy) – w psychologii - sekwencja potrzeb od
najbardziej prymitywnego poziomu potrzeb podstawowych do potrzeb wyższego
poziomu, które aktywizują się dopiero po zaspokojeniu niższych.
W skrócie jak chce ci sie siku, nie bedzie podobał ci sie nawet najlepszy film.
(nie wiem czy to właśnie "brak napiecia", bo w oryginale Maslow podawał w
fizjoloficznych potrzebach, potrzebę higieny i wypróżniania się)
Cytując:
Potrzeby fizjologiczne (najniższy poziom, jedzenie, woda, tlen, potrzeby
seksualne, brak napięcia) gdy nie są zaspokojone, dominują nad wszystkimi innymi
potrzebami, wypierają je na dalszy plan i decydują o przebiegu zachowania człowieka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)